Gdy zaczęłam myśleć o tym, jakim chciałabym owe krzesło uczynić, zauważyłam w jednym ze sklepów tkaninę w kratkę - lniany, naturalny obrus. To była inspiracja, a reszta ułożyła się sama :-)
Krzesło przed renowacją wyglądało tak:

Ale pomysł na to krzesło był inny. Pomalowałam je białą kryjącą farbą okienną. Dopiero druga warstwa pozwoliła wydobyć właściwą, czystą barwę. A właściwie jej brak, bo biały, to nie kolor :-)
Pozostało tylko (lub aż…) zrobienie miękkiego siedziska :-) To, co było najgorsze w użytkowaniu starego krzesła, to zimne drewno pod pupą :-(
Jako pierwszą warstwę, wycięłam gąbkę. Dopasowałam kształtem do siedziska.

Następnym etapem było "zrobienie na biało", czyli wyłożenie grubą watoliną, uformowanie siedziska i przytwierdzenie go zszywkami do krzesła. Ważne okazało się formowanie rogów - takie ułożenie watoliny, aby równo, stabilnie i miękko wypełniła rogi.
Po obcięciu nadmiaru watoliny, przyszła kolej na tkaninę. Tapicerowanie jako takie wiąże się z mocnym naciąganiem tkaniny, dlatego też preferowana jest obiciówka, żakard, atłas… A mój lniany obrusik taki sobie…
Zaczęłam od środka - pierwsze zszywki pod siedziskiem, z przodu, następnie boki i na końcu tył krzesła. Formowanie rogów, naciąganie tak, aby wzór bardzo nie uciekał :-) Trudnością okazała się jakość sprzętu - mój taker wypuszczał zszywki, gdy mu się zachciało… Jedną na kilka uderzeń. Gdy się naciąga tkaninę, skupia nad tym, aby było prosto, bez zmarszczek i fałdek, naprawdę irytujący jest słaby sprzęt.
I oto efekt. Krzesło w swoim kolejnym, mam nadzieję, lepszym wcieleniu :-)









Super!!! Jestem pod wrażeniem! Orobiłaś się z siedziskiem, jestem pewna, ale opłacało się ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję :-) Siedzisko uczyniło krzesło damskim :-), czyli mocno grzeje, gdy się siada. I oczywiście jest dekoracyjne, warto bylo. Jeszcze raz dziękuję za inspiracje.
OdpowiedzUsuńWygląda znakomicie !
OdpowiedzUsuńgratuluję samozaparcia i chęci :)
stąd tworzą się sentymenty do pewnych rzeczy, oby zrozumiane przez osoby trzecie ;)
sukcesów dla ciągu dalszego !
Dziękuję. To krzesło robiłam jeden dzień, od świtu do północy, ale nie wiem jak z tym samozaparciem będzie przy fotelach :-) i innych - co najmniej dwudniowych przedsięwzięciach. Trzymaj za mnie kciuki :-)
OdpowiedzUsuń